24 grudnia 2021

Na Boga!

Piękne są te nasze wieńce adwentowe i cudowne to muzykowanie. Piękne nasze podarunki i cudowne ciasteczka. Ale na Boga!

Za kim my idziemy? Kogo naśladujemy? Tego, który na weselu zamienił wodę w wino dopiero, kiedy goście napili się solidnie taniego weselnego bimbru? Tego, który zostawia dziewięćdziesiąt dziewięć owiec na pustkowiu i idzie szukać jednej, która się gdzieś zawieruszyła? Tego, który pod koniec dniówki płaciłby tak samo pracownikom, którzy pojawili się na szóstą rano, i tym, którzy przyszli po czternastej? Tego, który, iście po królewsku, wjeżdża do Jerozolimy na ośle? Tego, który pytany i oskarżany milczy, a niepytany i nieproszony wchodzi, rozprawia z uczonymi w Piśmie i poucza matkę, której właśnie kamień spadł z serca, że może raczej powinna była wiedzieć, że On przecież musi być tam, gdzie jego Ojciec?

Przewracał stoły w Świątyni, dotykał trędowatych, wpuszczał nieczyste duchy w stado świń, nie chciał zwrócić uwagi uczniom, którzy, wbrew przepisom prawa, rwali kłosy w szabat. Sugerował, że od matki, brata, siostry, ważniejsi są dla Niego ci, którzy uważnie Go słuchają, uczył, żeby nadstawić drugi policzek, do odebranej szaty dorzucić złodziejowi płaszcz.

Na Boga! Na Boga w Chrystusie! 

Gdybyśmy tak zamilkli w wigilijny wieczór. I milczeli w pierwsze święto, i w drugie. Pogasili wszystkie świece i powyłączali migocące światełka. Gdybyśmy tak stanęli przed kościołami, nie w środku; albo na rynku, na placu. Gdybyśmy postali na chłodzie, w ciemności, w niewygodnej ciszy. Gdybyśmy w krępującym świetle dnia patrzyli sobie co jakiś czas w oczy i nie spieszyli się na świąteczny obiad. Czy coś byśmy wtedy zobaczyli, zrozumieli, zrobili?

Czy usłyszelibyśmy, że to do nas wołają w desperacji i bezsilności aktywiści, lewacy, aktorzy, pożyteczni idioci, żebyśmy my, “pro-liferzy”, “jechali dziś do Białowieży”, bo o Bogu w Chrystusie ciągle tyle mówimy? Czy zobaczylibyśmy, że cudem jakimś wychwycili z Dobrej Nowiny więcej niż my?

Na Boga!

***

Cichutko prószy już śnieg

Woda zwalnia swój bieg

Szronem pokryty jest las

RaTuj się w ten święty czas…”

Magdalena Szczeponek-Kłoda

fot. SalamLab