12 grudnia 2021

Adwentowe czuwanie 2

Modlitwa 1

„Wyprostujcie się i podnieście głowy swoje, gdyż zbliża się odkupienie wasze”.

Czasem nie podnoszę głowy dla własnej wygody. Wolę iść przez życie ze wzrokiem wbitym w  stopy. Pozwala mi to koncentrować się tylko i wyłącznie na sobie. Dzięki temu widzę tylko te działania, które na bieżąco podejmuję, nie myślę w dłuższej perspektywie, nie muszę martwić się o wynikające z niej konsekwencje. Przy okazji mogę poużalać się nad sobą, wskazać drugiemu na moją niedolę z nadzieją, że ten będzie mi współczuł. Idąc ze wzrokiem wbitym w ziemię, nie szukam rozwiązań dla spraw, które wymagają mojego zainteresowania, podążam tylko i wyłącznie utartą ścieżką, omijam nowe drogi. Trzymanie się standardowych  rozwiązań daje mi komfort, nawet jeśli są nieskuteczne. Wyprostować się, podnieść głowę i zobaczyć – to wyzwanie, szansa, żeby dojrzeć nowe drogi. Panie, daj mi odwagę, abym mógł wyrwać się z letargu, z marazmu nierozwiązanych spraw. Zerwij kajdany lęku przed podjęciem działania, które może przynieść również porażkę. 

Modlitwa 2

„Wyprostujcie się i podnieście głowy swoje, gdyż zbliża się odkupienie wasze”.

Kiedy jestem w bańce komfortu własnego życia, kiedy nie dostrzegam świata wokół mnie, jest mi dobrze. Dajcie mi wszyscy święty spokój! Czy przez jakiś czas nie mogę być po prostu dla siebie? Czy nie mogę pozwolić sobie na to, aby nie widzieć potrzeb i dramatów drugiego człowieka? Dlaczego ktoś chce mi zabierać przyjemność z ciepła bijącego z rozpalonego kominka lub radość z picia ulubionej herbaty? Dlaczego mam myśleć o tych, którym jest zimno, są głodni i wyczerpani? Dlaczego świadomość nieszczęścia drugiego ma zabierać mi to, na co tak ciężko zapracowałem? Przecież nikomu nie wyrządziłem krzywdy, nikogo nie pozbawiłem domu, ani pracy, nie mam nic wspólnego z ich dramatem, nasze drogi nigdy się nie spotkały. Czy nie może być tak, że każdy z nas żyje swoim życiem i nie wchodzimy sobie w drogę? Skoro ja nie narzucam się innym z moim życiem, dlaczego inni ze swoimi nieszczęściami chcą zakłócać mój spokój? Wygoda niepodnoszenia głowy i niewidzenia drugiego człowieka jest kusząca. Tylko co z moją odpowiedzialnością? Czy to, co otrzymałem, jest tylko dla mnie? Czy talenty, których nie zakopałem, są tylko dla mnie, dla mojej korzyści? Panie, obym podniósł głowę, aby zobaczyć drugiego i nieść nadzieję o wybawieniu w Tobie.

Modlitwa 3

„Wyprostujcie się i podnieście głowy swoje, gdyż zbliża się odkupienie wasze”.

Czasem nie podnoszę głowy, aby uniknąć Twojego wzroku. Tak wiele razy patrzono na mnie z pogardą, z poczuciem wyższości, z politowaniem. Nie potrzebuję takiego wzroku, on nie przynosi mi nic dobrego. Wręcz przeciwnie, pogłębia poczucie winy, odbiera siły i gotowość działania. Jeśli patrzą tak na mnie ci, którzy sami są niedoskonali, to czego mogę spodziewać się po Tobie, Święty Boże? Jak bardzo musisz się czuć zawiedziony moją postawą, jak często jestem daleki od tego, czego ode mnie oczekujesz. Mimo moich starań, tyle razy słyszałem już, że zawodzę. Chciałbym, żebyś był ze mnie zadowolony. Daj mi jeszcze jedną szansę, bardziej się wysilę, zobaczysz, uda mi się być doskonalszym! A co byś powiedział na to, gdybym teraz podniósł głowę i spojrzał w Twoje oczy? Boże, który kochasz mnie jak własne dziecko, wyzwól mnie od strachu przed niedoskonałością, naucz mnie kochać bez lęku, pozwól mi działać, niech nie paraliżuje mnie obawa, że popełnię błąd.

Modlitwa 4

„Wyprostujcie się i podnieście głowy swoje, gdyż zbliża się odkupienie wasze”.

„Boże, wybacz mnie grzesznemu”. To celnik, w przeciwieństwie do modlącego się faryzeusza, odszedł usprawiedliwiony. To ważna dla mnie lekcja. Gdy staję przed Tobą, Boże, aby dokonać oceny moich tygodni i dni, świadomy własnych grzechów uderzam się w pierś, a wstyd nie pozwala podnieść wzroku ku Tobie. Później jednak słyszę: „jak wierzysz i jak pragniesz, niech ci się stanie”. Mogę odejść wolny do winy. Wyznany grzech nie może być dłużej ciężarem, a wstyd nie powinien odbierać mi prawa do patrzenia w górę. Życiowe garbienie się nie jest pokorą, a wyprostowanie się nie jest pychą. Ty chcesz, abym był wyprostowany; właściwie to Ty mnie wyprostowujesz. Chcesz, abym patrzył drugiemu prosto w oczy, chcesz, aby nasze spojrzenia spotkały się, chcesz, aby można w nich dostrzec radość życia, miłość, troskę, otwartość i zrozumienie. Oczy – zwierciadło duszy. W poczuciu wolności chcę patrzeć na Ciebie. Wtedy wzburzone fale nie przerażą mnie, będę widział zbliżające się wybawienie. Chcę w wolności patrzeć z miłością na drugiego. Panie, wyprostuj mnie, podnieś moją głowę, abym widział Ciebie i drugiego człowieka. AMEN

 

ks. Sławomir Sikora